Moja mama poszła… „Nic mi nie jest, kochanie. Dałabym radę znieść upał, głód i ból, ale boję się, że kiedy dzieci cię tu wyślą, nie dasz rady!”
Surowo mnie ostrzegła, odpowiedź na to, co pozostawiając, mówiąc, że właśnie dlatego chce zmodernizować dom opieki, bo boi się, że pewnego dnia moje dzieci mnie tam pozostawiłem i że doświadczę tego, co ona. Jej ostatnie słowa brzmiały: „Co przekazał, to usz”.
