Pewnego dnia pochowałam męża, a następnego moją nienarodzoną córkę.
Trzy lata później wprowadził się do mieszkania obok mojego z nową kobietą i małą dziewczynką, którą nazwał moim imieniem. To, co nastąpiło, to nie tylko zdrada; to był upadek kłamstwa na tyle wielkiego, by nas wszystkich zniszczyć.
Opuścili jego trumnę, kiedy stałam tam w ósmym miesiącu ciąży. Była szczelnie zamknięta. Nikt nie pozwolił mi zobaczyć jego twarzy. Powiedzieli, że wypadek był zbyt straszny. Powiedzieli, że powinnam go pamiętać takim, jakim był. Jakby pamięć mogła zastąpić dowód.
