Pożyczyłam synowi 40 tysięcy na remont mieszkania. Spisałam wszystko na kartce, podpisał bez słowa.
Gdybym wtedy, rok temu, posłuchała koleżanki Jadwigi i poszła do notariusza, nie siedziałabym teraz sama w kuchni, gapiąc się na pustą szufladę sekretarzyka i zastanawiając się, czy mój syn naprawdę jest zdolny do czegoś takiego.
