Jest coś ujmująco uroczego w tym, jak sąsiad wręcza ci torbę ze świeżym jedzeniem bez żadnego wyjaśnienia. Bez etykiety. Bez przepisu. Po prostu zdawkowa propozycja, jakby chciała powiedzieć: „Mamy więcej, niż potrzebujemy”. Takie chwile naturalnie rozbudzają ciekawość – zwłaszcza gdy zawartość nie jest od razu znajoma. Zaglądasz do torby, obracasz ją w dłoniach, zastanawiając się, co dostałeś, jak ludzie zazwyczaj to jedzą i dlaczego jest tego tak dużo.
Najczęściej te dary pochodzą z prostej obfitości. Ogrody przydomowe – zwłaszcza w cieplejszych miesiącach – mogą przynieść więcej plonów, niż jedno gospodarstwo domowe kiedykolwiek zużyje. Niektóre rośliny rosną szybko i entuzjastycznie, rozrastając się po grządkach i pnąc po kratownicach, jakby podwoiły swoją objętość w ciągu nocy. Słyną z tego cukinia, ogórki, okra, fasolka szparagowa i dynia. W jednym tygodniu prawie nic nie ma, a w następnym każdego ranka czeka na nich całe naręcze.
