Ceny ropy naftowej poszybowały w poniedziałek (2 marca) najmocniej od roku. Rynki bardzo nerwowo zareagowały na zablokowanie Cieśniny Ormuz spowodowane wojną pomiędzy Stanami Zjednoczonymi Ameryki, Izraelem, a Iranem. — Reakcja rynków na wydarzenia na Bliskim Wschodzie jest nerwowa, ale daleka od paniki — komentuje dla “Faktu” Eryk Szmyd, analityk rynku paliw z XTB. Ekspert podkreśla jednocześnie, że największym ryzykiem pozostaje długotrwała wojna i regularne ataki dronowe Iranu na infrastrukturę energetyczną w Zatoce Perskiej i statki, co może spowodować powrót drożyzny.
Co najmniej 150 tankowców, w tym przewożących ropę naftową i skroplony gaz ziemny (LNG), zostało unieruchomionych w Zatoce Perskiej po sobotnim ataku USA i Izraela na Iran oraz ostrzeżeniach Teheranu dotyczących cieśniny Ormuz. Po drugiej stronie kontrolowanej przez Iran cieśniny oczekuje kilkadziesiąt statków.
