W komentarzach po wywiadzie Marty Nawrockiej jedni mówili o tremie, inni o polityce, a jeszcze inni o zwykłym ludzkim stresie. Dorota Szelągowska dorzuciła do tej dyskusji coś, co od razu ustawiło rozmowę na ostrzejszym tonie. Jej zdaniem problem nie zaczyna się na antenie, tylko dużo wcześniej – w gabinetach ludzi, którzy mieli przygotować pierwszą damę do takiego występu.
Czytaj też: Krzysztof …
👇 👇 👇 👇 👇