W tej chwili wszyscy przy stole wyczuli, że atmosfera się zmienia. Odstawiłam kieliszek, spojrzałam prosto w oczy tej „wielkiej przyjaciółce” teściowej i spokojnym, lecz stanowczym głosem powiedziałam:
— „To miłe, że chcesz pomagać… ale wiedz, że mój mąż od dawna nie potrzebuje twojej pomocy. Zwłaszcza odkąd dowiedział się prawdy o tobie.”
Wśród gości rozległ się cichy pomruk. Ona uśmiechnęła się wymuszenie:
— „Nie rozumiem, co masz na myśli…”
— „Doskonale rozumiesz. Brudne sprawy prędzej czy później wychodzą na jaw. A ludzie nie zapominają, kto ich zdradził.”