Hille zamrugała kilka razy, jakby nie

Hille zamrugała kilka razy, jakby nie była pewna, czy powinna mówić dalej.

— Mama powiedziała, że… jesteś na nas zła — wyszeptała cicho. — I że potrzebujesz czasu… sama.

Jej słowa, choć łagodne, zabolały głęboko. Laura wzięła długi oddech, próbując powstrzymać łzy.

— Nie jestem na was zła, kochanie. Nigdy. Po prostu… między mną a twoją mamą zrobiło się trudno.

Hille spojrzała na nią z powagą dorosłej osoby, choć miała dopiero czternaście lat.

— Możesz zawsze do nas przyjść. Ja chcę, żebyś przychodziła.

Jak prosto było to wypowiedziane. I jak trudno było w to uwierzyć.