Napięcie w kuchni było tak gęste, że Elena miała wrażenie, iż można by je pokroić tym samym nożem, który przed chwilą odłożyła na blat.

Napięcie w kuchni było tak gęste, że Elena miała wrażenie, iż można by je pokroić tym samym nożem, który przed chwilą odłożyła na blat. Nikt się nie odzywał. Marco patrzył w podłogę, Valeria oddychała ciężko niczym byk gotów do ataku, a Martina stała z założonymi rękami, czekając, aż jej ojciec — choć raz — zachowa się jak dorosły, samodzielny mężczyzna.

Elena oparła się o stół, próbując utrzymać równowagę emocji.

— Dobrze, — powiedziała w końcu. — Skoro wszyscy tu jesteśmy, powiem coś jeszcze. Samochód to nie kaprys. To moja granica.

Marco uniósł głowę, zdezorientowany.