Szwagierka zabrała naszą wycieczkę do Turcji. Ale nie wiedziała, co ją czeka.
— Oddaj nam swoją wycieczkę, rodzinie bardziej potrzebna! — piszczała teściowa.
Marina prasowała sukienkę, żelazko syczało, plując parą, ale ona nawet nie zauważyła, że oparzyła palec.
W głowie miała tylko jedną myśl: „Za dwanaście godzin będę piła coś zimnego, patrząc na Morze Śródziemne. Żadnych raportów, żadnych kierowców z ich kartami drogowymi, żadnych bilansów”.
Czekała na ten urlop cały rok, odkładała z każdej pensji, odmawiała sobie nowego płaszcza, mężowi – nowej wędki. Kupili pięć gwiazdek w Kemerze, ultra all inclusive. Raj na ziemi za dwieście pięćdziesiąt tysięcy rubli.