Zełenski nagle wszedł na mównicę. Padły niepokojące słowa o Polsce

Jedno z wystąpień podczas Światowego Forum Ekonomicznego w Davos wywołało wyraźne poruszenie wśród europejskich liderów, dyplomatów i ekspertów od bezpieczeństwa.

W kuluarach od dawna krążyły podobne obawy, ale rzadko ktoś wypowiadał je tak otwarcie i tak bezpośrednio.

Tym razem padły pytania, które zabrzmiały jak ostrzeżenie, a nie jak zwykła polityczna deklaracja.

W centrum tej wypowiedzi znalazła się Europa i jej realna gotowość do obrony, jeśli pewnego dnia sytuacja wymknie się spod kontroli.

W swoim wystąpieniu w Davos prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski nie zatrzymał się na ogólnych hasłach i dyplomatycznych grzecznościach.

Zamiast tego zwrócił się do europejskich elit tak, jakby chciał sprawdzić, czy za mocnymi słowami idą w ogóle jakiekolwiek konkretne możliwości.

Wprost pytał, czy Europa potrafiłaby dzisiaj obronić się sama, gdyby kryzys wybuchł nagle i bez ostrzeżenia.

Zwrócił też uwagę, że wiele państw nadal żyje przekonaniem, iż w decydującym momencie i tak zareagują Stany Zjednoczone.

Zełenski podkreślił, że budowanie strategii na nadziei, a nie na realnych zdolnościach militarnych, może skończyć się brutalnym zderzeniem z rzeczywistością.

W jego ocenie polityka międzynarodowa zmienia się szybciej, niż wielu europejskich przywódców chce to przyznać.

Dodał, że europejscy liderzy świetnie rozumieją to ryzyko, tylko reagują na nie w bardzo różny sposób.

Część państw zwiększa wydatki na armię i próbuje wzmacniać własny przemysł obronny.

Inne kraje skupiają się głównie na dyplomacji, licząc na rozmowy, kompromisy i długie procesy negocjacyjne.

Są też takie, które po prostu przesuwają decyzje w czasie, bo nie chcą brać na siebie kosztów i odpowiedzialności.

Zdaniem Zełenskiego problem polega na tym, że te działania nie składają się na jeden spójny plan dla całej Europy.

I właśnie dlatego kontynent wciąż wygląda jak zbiór oddzielnych strategii, a nie jak realna wspólnota obronna.

Znaczną część przemówienia Zełenski poświęcił temu, co określił jako bierność Europy wobec konkretnych działań Rosji.

Wskazywał na rozmieszczanie nowoczesnych systemów rakietowych w regionach sąsiadujących z Unią Europejską.