Są dzieci, które od początku wiedzą, że w ich domu dzieje się coś „nie tak”, ale nikt nie nazywa tego po imieniu. W lodówce brakuje jedzenia, w kredensie nigdy nie brakuje butelek, a dorośli uczą, że o pewnych rzeczach po prostu się nie mówi.
Ta historia zaczyna się właśnie w takim domu – w małej miejscowości na Śląsku, w Żarkach-Letnisku.
Dom, w którym problem był „wstydliwie skrywaną tajemnicą”
Jako dziewczynka widziała, że jej tata pije częściej niż inni ojcowie.
Nie bił, nie robił awantur, nie demolował mieszkania. Na zewnątrz był ciepłym, błyskotliwym, czasem wręcz „czarodziejskim” ojcem, który potrafił wymyślać niesamowite historie.
