Najpierw jest „fajny chłopak z kultowego serialu”, plakaty w pokojach nastolatek, okładki gazet, czerwone dywany. Potem przychodzi etap, o którym mało kto chce mówić: pusty telefon, brak ról, coraz więcej butelek. A w tym wszystkim – trzy córki, które zaczynają widzieć, że coś jest bardzo nie tak z tatą.
On sam tak to dziś podsumowuje: „dwa lata zajęło mi to, żebym nie napił się przez jeden dzień”. I mówi wprost, że gdyby nie rodzina, ta historia mogłaby się skończyć jego śmiercią.
