To było spokojne niedzielne popołudnie na osiedlu na przedmieściach, kiedy mój syn, siedzący obok mnie na patio, zapytał: “Dlaczego wyglądają jak ja? ‘
Jego mały głos, ledwo nad szeptem, nosił wagę, która wydawała się nieproporcjonalna do samego pytania.
Otaczali nas łagodny szelest liści i odległy szum kosiarki do trawy, ale chwila czuła się zawieszona, odizolowana od przyziemnych dźwięków przedmieścia.
Spojrzałem na …
👇 👇 👇 👇 👇