Słońce było nieustępliwe tego letniego popołudnia w centrum Seattle. Spieszyłem się przez szklane drzwi wieży biurowej, gdzie pracowałem, czując, że ciepło przyciska się do mnie jak ciężki koc. Spotkanie było nade mną jak chmura, ale wtedy ją zobaczyłem.
Była małą dziewczynką, może siedmiolatką, trzymającą rękę jeszcze mniejszego dziecka w wózku. Dziecko płakało, jego krzyki były ostre i bezpodstawne wobec miejskiego …
👇 👇 👇 👇 👇