Byłem rozrzucony na kanapie w salonie mojego małego mieszkania późno w niedzielne popołudnie.
Hum miasta na zewnątrz był słaby, stłumiony przez ciężkie zasłony, których rzadko otwieram.
Moje oczy były w połowie zamknięte, udając, że śpię – nie dlatego, że chciałem się zdrzemnąć, ale dlatego, że musiałem ją obserwować bez bycia zauważonym.
Poruszała się po kuchni cicho, jej kroki lekkie i ostrożne.
…
👇 👇 👇 👇 👇