To był spokojny czwartkowy poranek w starym gabinecie mojego dziadka, kiedy natknąłem się na zestaw małych szklanych wazonów wepchniętych na tył zakurzonej szafki.
Były tak delikatne i dziwne, że nie były na miejscu wśród papierów i wyblakłych fotografii.
Ostrożnie je wyciągnąłem, ich krawędzie lśnią słabo w słabym słońcu filtrującym przez witraż.
To małe odkrycie wydawało się dziwnie znaczące, jak otwarcie …
👇 👇 👇 👇 👇