To był spokojny, chłodny wtorkowy poranek w sklepie spożywczym, tuż przed południem.
Stałem w kolejce za chorą starszą kobietą na kasie, trzymając zużytą torbę z płótnem i powoli licząc grosze, by zapłacić za jeden bochenek chleba.
Kasjer, trzydziesty mężczyzna z ostrą krawędzią do głosu, śmiał się pod oddechem, na tyle głośno, żeby wszyscy w kolejce słyszeli.
Wszyscy inni patrzyli na …
👇 👇 👇 👇 👇