Siedzę na zużytej drewnianej ramie mojego starego łóżka, późnego popołudnia słońca filtrującego przez zasłony w moim małym mieszkaniu.
Kołek w mojej ręce jest uparty, odmawiający płynnego skręcania.

Siedzę na zużytej drewnianej ramie mojego starego łóżka, późnego popołudnia słońca filtrującego przez zasłony w moim małym mieszkaniu.
Kołek w mojej ręce jest uparty, odmawiający płynnego skręcania.