Wiatr przeciął mnie, gdy zamykałem stację benzynową. To było tuż po północy w Wigilię, rodzaj zimna, który przenika do kości.
Wtedy ją zauważyłem – małą dziewczynkę, ściskaną przy drodze.
Jej mała rama drżała z zimna, oczy skanowały puste ulice jakby czegoś szukała, albo kogoś.
Zatrzymałem się, klucze dzwoniły mi w ręce.
Wyglądała na taką bezbronną, w przeciwieństwie do cichego miasta wokół …
👇 👇 👇 👇 👇