Nadbrzeżna autostrada była niekończącym się rozciąganiem szarości, poranna mgła gęsta i ciężka, trzymająca się drogi jak całun.
Morze było ukryte, tuż za mgłą, nieuchwytna obecność, którą mogłem wyczuć, ale nie widziałem.
Kiedy prowadziłem, rytmiczny szum opon został przerwany przez słabe uderzenie, nieregularne i odległe.
Na początku uznałem to za luźny żwir albo drobny guz.
Skupiłem się na drodze przed nami, …
👇 👇 👇 👇 👇