W piątek rano funkcjonariusze Narodowego Biura Antykorupcyjnego (NABU) oraz Specjalnej Prokuratury Antykorupcyjnej (SAPO) weszli do posiadłości szefa Biura Prezydenta Ukrainy. Gra toczy się już nie tylko o polityczną przyszłość Wołodymyra Zełenskiego, ale o stabilność państwa walczącego o przetrwanie. W tle wybrzmiewają zarzuty o korupcję.
W Ukrainie trwa operacja “Midas”
Piątkowe przeszukanie u prawej ręki Wołodymyra Zełenskiego to kulminacja śledztwa, które ukraińskie media ochrzciły kryptonimem “Midas”. Jeszcze do niedawna wydawało się, że Andrij Jermak, szef kancelarii Zełenskiego, nazywany ”szarą eminencją” i “kręgosłupem administracji”, jest postacią całkowicie poza zasięgiem organów ścigania. Jego wpływy sięgały daleko poza standardowe kompetencje urzędnicze; to on de facto nadzorował politykę zagraniczną, negocjacje pokojowe i obsadę kluczowych stanowisk w państwie. Jednak materiał dowodowy zgromadzony przez detektywów NABU, w tym blisko tysiąc godzin nagrań z podsłuchów, okazał się wystarczająco mocny, by przełamać polityczny parasol ochronny.
