Tak go nazwano 👇

Administracja USA ostro skrytykowała legendę Hollywood po publikacji kontrowersyjnych materiałów w sieci. Jak informują agencja Reuters oraz Fox News, Biały Dom zarzuca aktorowi podżeganie do przemocy i nazywa go „chorym człowiekiem”. Spór ten wywołał ogólnokrajową debatę o granicach satyry politycznej.

Kontrowersyjny wpis Marka Hamilla
Mark Hamill, znany z roli Luke’a Skywalkera, opublikował na platformie Bluesky grafikę AI przedstawiającą Donalda Trumpa w grobie. Post opatrzył komentarzem: 

„Powinien żyć wystarczająco długo, by doświadczyć swojej nieuniknionej, druzgocącej porażki w wyborach uzupełniających”. 

Aktor dodał, że prezydent musi zostać „pociągnięty do odpowiedzialności za bezprecedensową korupcję, poddany impeachmentowi i skazany”. Jak informuje agencja Reuters, Hamill później usunął grafikę, tłumacząc swój gest słowami: 

„Właściwie życzyłem mu przeciwieństwa śmierci, ale przepraszam, jeśli uznaliście obraz za niewłaściwy”. 

Aktor podkreślił, że jego intencją było zwrócenie uwagi na konieczność rozliczenia działań polityka na drodze prawnej. Według danych z profilu Hamilla, wpis wywołał natychmiastową i gwałtowną reakcję zwolenników obecnej administracji.

Odpowiedź administracji i kwestia bezpieczeństwa
Biały Dom zareagował na wpis w czwartek, publikując oświadczenie w serwisie X. 

„Ci radykalni lewicowi szaleńcy po prostu nie potrafią się powstrzymać” – napisano w oficjalnym komunikacie zespołu prasowego. 

Urzędnicy nazwali Hamilla „jednym chorym człowiekiem” i powiązali jego słowa z realnym zagrożeniem życia prezydenta. 

„Tego rodzaju retoryka to dokładnie to, co zainspirowało trzy próby zamachu na naszego prezydenta w ciągu dwóch lat” – argumentuje administracja. 

W oświadczeniu przywołano incydent przed kolacją Stowarzyszenia Korespondentów, podczas którego sprawca oddał strzały z broni palnej. Rząd domaga się od polityków Partii Demokratycznej jasnego potępienia działań aktora. Jak podaje Fox News, zespół szybkiego reagowania uznał grafikę za niedopuszczalne wezwanie do nienawiści.

Eskalacja konfliktu z Hollywood
Spór z Hamillem to kolejny etap napięć między Donaldem Trumpem a środowiskiem filmowym. Biały Dom regularnie odpowiada na krytykę ze strony gwiazd takich jak George Clooney. 

„Jedyną osobą popełniającą zbrodnie wojenne jest George Clooney ze względu na swoje okropne filmy” – stwierdził dyrektor ds. komunikacji Steven Cheung w rozmowie z „The Independent”. 

Podobna sytuacja dotyczy Roberta De Niro, który po krytycznym przemówieniu usłyszał od prezydenta, że „nie ma pojęcia, co robi ani mówi”. W odpowiedzi na wystąpienia artysty Trump zasugerował nawet możliwość deportacji aktora. 

Według relacji Reutersa, polaryzacja między Waszyngtonem a światem rozrywki osiąga obecnie rekordowy poziom, a administracja konsekwentnie stosuje strategię agresywnej riposty wobec celebrytów.