Nawrocki wysłał ważny projekt i czeka na reakcję premiera. Trwa polityczny impas

Jak poinformował Radio ZET, projekt nominacji Marty Kightley na wiceprezesa NBP od trzech miesięcy czeka na podpis premiera Donalda Tuska. Prezydent Karol Nawrocki przesłał dokumenty już w lutym, jednak brak reakcji szefa rządu pogłębia wakat w zarządzie banku i polityczny impas wokół tej instytucji.
 

Procedura nominacyjna i brak decyzji premiera
Kancelaria Prezydenta RP potwierdziła, że projekt postanowienia prezydenta Karola Nawrockiego wpłynął do Kancelarii Premiera 3 lutego bieżącego roku. Jak przekazała stacji Radio ZET prezydencka administracja, wniosek „pozostaje w toku procedury nominacyjnej”, choć od tamtej pory minęły już 3 miesiące. 

Kadencja Marty Kightley wygasła 8 marca, co oznacza, że od tego dnia w zarządzie NBP formalnie istnieje wakat na stanowisku pierwszego zastępcy prezesa.

Premier Donald Tusk nie jest związany ustawowymi terminami na złożenie podpisu pod decyzją prezydenta, co w praktyce pozwala mu bezterminowo wstrzymywać powołanie. Brak kontrasygnaty uniemożliwia zakończenie procedury, mimo że wniosek o powołanie Kightley na drugą kadencję został złożony przez prezesa NBP z wymaganym wyprzedzeniem.

Rola Marty Kightley w funkcjonowaniu NBP
Marta Kightley uchodzi za najbardziej zaufaną współpracowniczkę Adama Glapińskiego i osobę odpowiedzialną za realne kierowanie instytucją. 

„Kightley jest dla Glapińskiego absolutnie kluczowa. Jest tajemnicą poliszynela fakt, że to ona w praktyce zarządza na co dzień NBP” – ocenił w rozmowie z portalem Onet jeden z urzędujących ministrów.

Według informatora portalu, prezesowi Glapińskiemu szczególnie zależy na tej nominacji, ponieważ Kightley wykonuje większość bieżących obowiązków zarządczych. 

Adam Glapiński | Wojciech Olkuśnik/East News
Brak podpisu szefa rządu jest postrzegany jako uderzenie w zaplecze kadrowe prezesa NBP, którego politycy obecnej większości parlamentarnej wielokrotnie krytykowali i zapowiadali pociągnięcie do odpowiedzialności przed Trybunałem Stanu. Sytuacja ta stawia pod znakiem zapytania płynność operacyjną zarządu w przypadku ewentualnego zawieszenia prezesa.

Wbiegła do studia Polsatu. Krzyczała, że Kulczyk żyje. Program trwał na żywo
Czytaj dalej

Fani nie mają litości dla Małgorzaty Rozenek-Majdan. Teraz to już wszelkie granice zostały przekroczone
Czytaj dalej
Zaostrzenie konfliktu na linii rząd, prezydent i NBP
Relacje między rządem a bankiem centralnym uległy gwałtownemu pogorszeniu po 11 marca, kiedy Adam Glapiński i Karol Nawrocki ogłosili konkurencyjny wobec rządowego program „SAFE 0%” Inicjatywa ta, będąca alternatywą dla unijnych pożyczek, stała się zarzewiem otwartego sporu politycznego, który zakończył się prezydenckim wetem do rządowej ustawy.

Radio ZET wskazuje, że prezes NBP mógł zdecydować się na tak bliską współpracę z prezydentem właśnie ze względu na przedłużający się brak decyzji premiera w sprawie Kightley. Wspólna konferencja obu polityków pogłębiła jednak impas, a Kancelaria Premiera do dziś nie odpowiedziała na pytania, czy i kiedy Donald Tusk zamierza zapoznać się z projektem nominacji. 

Spór o obsadę stanowiska stał się tym samym elementem szerszej walki o wpływy w instytucjach finansowych państwa.

Adam Glapiński i Karol Nawrocki | Wojciech Olkuśnik/East News
Historyczne precedensy blokowania nominacji
Obecna sytuacja przypomina wydarzenia z 2008 roku, kiedy Donald Tusk jako premier również wstrzymywał nominacje wiceprezesów NBP proponowane przez Lecha Kaczyńskiego. Wówczas brak podpisu pod kandydaturą Witolda Kozińskiego trwał 8 miesięcy, co budziło kontrowersje wśród prawników i konstytucjonalistów. 

„Taka sytuacja nie służy bankowi centralnemu. A co jak co, ale bank powinien mieć poważny, solidny wizerunek” – komentował wówczas na łamach „Gazety Wyborczej” prof. Piotr Winczorek.

Eksperci podkreślają, że długotrwałe utrzymywanie wakatu w zarządzie kluczowej instytucji finansowej państwa może negatywnie wpływać na jej stabilność i postrzeganie przez rynki międzynarodowe. 

Historia pokazuje, że impas personalny w NBP rzadko znajduje szybkie rozwiązanie w warunkach kohabitacji i silnej polaryzacji politycznej między rządem a prezydentem.