Administracja Donalda Trumpa postawiła Unii Europejskiej ultimatum. Po rozmowie z szefową Komisji Europejskiej Ursulą von der Leyen prezydent USA zapowiedział, że Bruksela ma czas do 4 lipca na wdrożenie porozumienia handlowego z Waszyngtonem. W przeciwnym razie Stany Zjednoczone mają podnieść cła na towary z UE.
Trump daje UE ultimatum ws. ceł
Decyzja oznacza wyraźny zwrot wobec wcześniejszych zapowiedzi Białego Domu, który jeszcze w tym tygodniu groził szybkim podniesieniem ceł na europejskie samochody. Donald Trump poinformował o zmianie stanowiska we wpisie opublikowanym na platformie Truth Social.
- Czekałem cierpliwie, aż UE wypełni swoją część historycznej umowy handlowej, którą zawarliśmy w Turnberry w Szkocji – największej umowy handlowej w historii! Złożono obietnicę, że UE wypełni swoją część umowy i zgodnie z umową obniży cła do ZERA! – napisał prezydent.
- Zgodziłem się dać jej czas do 250. rocznicy powstania naszego kraju, w przeciwnym razie, niestety, ich cła natychmiast podskoczą do znacznie wyższych poziomów – dodał.
Trump ocenił rozmowę z przewodniczącą Komisji Europejskiej Ursulą von der Leyen jako „bardzo dobrą”. Jak przekazał, podczas rozmowy poruszono również kwestie bezpieczeństwa międzynarodowego, a obie strony miały zgodzić się, że Iran nie może wejść w posiadanie broni jądrowej.
Rozwiń
Waszyngton naciska na Brukselę
Jeszcze w ubiegłym tygodniu Donald Trump zapowiadał podniesienie ceł na samochody z Unii Europejskiej z 15 do 25 proc. Podwyżki mogłyby odbić się także na polskiej gospodarce, ponieważ Polska należy do istotnych producentów i eksporterów części motoryzacyjnych na europejskim rynku.
Prezydent USA nie sprecyzował jednak, jak wysokie miałyby być nowe taryfy ani które grupy towarów objęłyby dodatkowe opłaty. W tle pozostaje również wygasający w lipcu mechanizm tymczasowych 10-proc. ceł globalnych, które mają zostać zastąpione wyższymi stawkami. W przypadku produktów z UE wcześniej wskazywano, że mogłyby one sięgnąć 15 proc.
Jeszcze w poniedziałek przedstawiciel USA ds. handlu Jamieson Greer przekonywał, że administracja zamierza wdrożyć zapowiadane przez Trumpa podwyżki. Zarzucał przy tym Brukseli zbyt wolne tempo zatwierdzania umowy oraz próby wprowadzania zmian, które zdaniem Waszyngtonu mogłyby wypaczyć pierwotne ustalenia.
Pola Wiśniewska ma złamane serce. Jeszcze rok temu Michał zachowywał się zupełnie inaczej
Czytaj dalej
Ekstremalny bałagan w domu Dody. Wyciekły zdjęcia tego, co się dzieje w apartamencie
Czytaj dalej
Administracja Trumpa krytykuje działania UE
Jamieson Greer przypominał, że zgodnie z zawartym latem 2025 roku porozumieniem w szkockim Turnberry USA obniżyły cła na europejskie samochody z 25 do 15 proc., a Unia Europejska zobowiązała się m.in. do zniesienia ceł na towary przemysłowe i uproszczenia regulacji dla amerykańskich firm.
- Oni niczego z tego nie zrobili – powiedział Greer w rozmowie z CNBC.
Jak dodał, prace nad wdrożeniem umowy w Parlamencie Europejskim przebiegają „bardzo wolno”, a proponowane poprawki mogłyby ograniczyć eksport z USA.
- W pewnym momencie, po wielu miesiącach rozmów z europejskimi kolegami, prezydent uznał, że skoro Europejczycy nie wdrażają porozumienia, to my też nie musimy wdrażać go w całości – wyjaśnił.
Przedstawiciel administracji zapowiedział również zakończenie do lata postępowań dotyczących rzekomo nieuczciwych praktyk handlowych UE. To właśnie ich wyniki mają stać się podstawą do ewentualnego podniesienia ceł na europejskie towary.