Potem zobaczyłem ją stojącą na progu. „Mam na imię Tiffany” – powiedziała, nerwowo przekręcając palce.
Wyjaśniła, że jest córką kobiety, której samochód przekroczył linię mety i uderzył w mój, matki, która nie przeżyła, mimo operacji i długich nocy spędzonych na oddziale intensywnej terapii.
Dziewczyna pojawiła się przy moim szpitalnym łóżku – i powiedziała moje imię
