Nie miało znaczenia, ile lat zajęło mu wychowanie, ile nieprzespanych nocy, ile urodzin zostało zorganizowanych, ile odrobionych prac domowych, ile lęków zostało uśmierzonych i ile historii opowiedziano przed snem. Liczyło się prawo, papierkowa robota, biologia.
Babcia wychowała wnuka jak własne dziecko, zanim został jej odebrany. Wiele lat później ktoś zapukał do jej drzwi, zmieniając wszystko na nowo.
