Od ponad doby trwa dramatyczna walka z ogniem w zakładzie utylizacji opon w Rożentalu na Pomorzu. Ogromny pożar, który wybuchł w piątkowe popołudnie, wciąż nie został opanowany, a kłęby toksycznego dymu widoczne są z wielu kilometrów. Służby apelują do mieszkańców o ostrożność i niewychodzenie z domów, podczas gdy na miejscu pracuje ponad 100 strażaków i ciężki sprzęt.
Gigantyczna akcja gaśnicza. “Trudno przewidzieć, kiedy to się skończy”
Tysiące opon w ogniu. Specjalistyczny sprzęt w akcji
Zagrożenie dla mieszkańców. Jest oficjalny komunikat
Gigantyczna akcja gaśnicza. “Trudno przewidzieć, kiedy to się skończy”
Sytuacja w Rożentalu jest niezwykle poważna. Mimo zaangażowania ponad 100 strażaków i 30 zastępów straży pożarnej, ogień wciąż trawi hałdy opon. Akcja gaśnicza jest niezwykle skomplikowana i podzielona na trzy odcinki bojowe, co świadczy o skali wyzwania. Służby koncentrują swoje wysiłki na obronie, aby pożar nie rozprzestrzenił się na sąsiednie tereny i budynki.

Pożar wciąż nie został opanowany. Akcja gaśnicza trwa, koncentrujemy się na tym, aby nie dopuścić do jego rozprzestrzeniania
- powiedział w sobotę młodszy aspirant Dawid Westrych, rzecznik prasowy Komendy Wojewódzkiej PSP w Gdańsku. Jak podkreślają sami strażacy, charakter płonącego materiału sprawia, że dogaszanie może potrwać jeszcze wiele godzin, a nawet dni.

Fot. Komenda Wojewódzka PSP w Gdańsku
Tysiące opon w ogniu. Specjalistyczny sprzęt w akcji
Płonące opony to jedno z najtrudniejszych wyzwań dla strażaków. Guma pali się w bardzo wysokiej temperaturze, wydzielając przy tym gęsty, toksyczny dym i utrudniając dotarcie do źródła ognia. Dlatego na miejscu, oprócz tradycyjnych wozów gaśniczych, pracuje ciężki sprzęt. Dwie fadromy i jedna ładowarka bez przerwy rozgarniają i wywożą płonącą pryzmę, co ma umożliwić skuteczne dogaszenie pojedynczych ognisk.

Jednym z kluczowych elementów prowadzonych działań jest stopniowe rozgarnianie oraz wywożenie palącej się pryzmy przy użyciu ciężkiego sprzętu. Pracują dwie fadromy oraz jedna ładowarka, co umożliwia sukcesywne usuwanie materiału objętego pożarem
- wyjaśnia mł. asp. Dawid Westrych. Cały teren jest monitorowany z powietrza przez zespół dronowy z kamerami termowizyjnymi, co pozwala ocenić skalę pożaru i zlokalizować najgorętsze punkty.
Fot. Komenda Wojewódzka PSP w Gdańsku
Krystyna Pawłowicz i Szymon Szynkowski vel Sęk przegrali procesy z Fundacją Otwarty Dialog. Mają przeprosić jej prezeskę
Czytaj dalej
„Przedsiębiorca nie będzie miał od czego odliczyć kosztów”. Ekonomista wieszczy dramatyczne skutki kontroli PIP u samozatrudnionych
Czytaj dalej
Zagrożenie dla mieszkańców. Jest oficjalny komunikat
W związku z ogromnym zadymieniem i potencjalnym zagrożeniem chemicznym, na miejscu pracuje Specjalistyczna Grupa Ratownictwa Chemiczno-Ekologicznego z Gdyni. Jakość powietrza jest na bieżąco monitorowana przez ekspertów z Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska. Choć wstępne wyniki nie wskazują na bezpośrednie zagrożenie dla życia, służby apelują o zachowanie szczególnej ostrożności.
Nie ma bezpośredniego zagrożenia dla pobliskich mieszkańców, jednak zalecamy zostać w domu i nie otwierać okien
- powiedział rzecznik straży pożarnej. To standardowa procedura w przypadku pożarów materiałów chemicznych. Czas zakończenia akcji pozostaje trudny do oszacowania, a mieszkańcy regionu z niepokojem obserwują rozwój wydarzeń, mając nadzieję na jak najszybsze opanowanie żywiołu.