Od 1 września edukacja zdrowotna wejdzie do szkół jako przedmiot obowiązkowy, zastępując dotychczasowe wychowanie do życia w rodzinie. Projekt Ministerstwa Edukacji Narodowej budził początkowo skrajne emocje – jak reagują na niego nauczyciele? Zapytaliśmy jednego z nich, Artura Dziambora.
Edukacja zdrowotna zyska status przedmiotu obowiązkowego dla uczniów od 4. klasy szkoły podstawowej. Jej filarem będzie zdrowie psychiczne, fizyczne oraz profilaktyka uzależnień
Decyzją minister Barbary Nowackiej, moduł poświęcony zdrowiu seksualnemu został wyłączony z puli obowiązkowej, co ma wygasić światopoglądowe konflikty polityczne wokół nowej podstawy programowej
Alarmujące dane Komendy Głównej Policji potwierdzają drastyczny wzrost prób samobójczych wśród nieletnich, wymuszając pilne wprowadzenie systemowego wsparcia bezpośrednio w szkołach
Praktyczny wymiar wiedzy a polityczna polaryzacja
Decyzja resortu kierowanego przez Barbarę Nowacką o stworzeniu nowoczesnego przedmiotu od lat była postulowana przez organizacje pedagogiczne. Nowe podstawy programowe zostały skonstruowane tak, aby odpowiadać na codzienne wyzwania cywilizacyjne, z dala od wyłącznie teoretycznej wiedzy książkowej. Rzeczową ocenę tych założeń z perspektywy dydaktyka i polityka przedstawia Artur Dziambor.
– Uważam, że tego typu przedmioty powinny być jak najbardziej promowane i po prostu prowadzone w szkołach. Są to przedmioty praktyczne, co widać chociażby po dostępnym programie nauczania. Można w nim sprawdzić, czego tak naprawdę dotyczą i moim zdaniem nie budzą one żadnych większych kontrowersji.

Niestety, merytoryczna strona założeń programowych błyskawicznie zeszła na dalszy plan na skutek starcia sił w Sejmie. Skrajne stanowiska partyjne doprowadziły do wykreowania sztucznego kryzysu, który przyćmił wartość działań profilaktycznych i uderzył w szkolnictwo. Nauczyciel odnosi się bezpośrednio do tej sytuacji, diagnozując źródło systemowego oporu.
– Kontrowersje zostały wywołane tym, że jedna partia postanowiła zrobić z tego kwestię polityczną i wykorzystuje to w ramach pewnego zabobonu, który stale promuje. Natomiast rzeczywistość jest taka, jaka jest. Dzisiejsze społeczeństwo jest bardzo trudne, a młodzi ludzie są zagubieni.
Pierwotne próby reformowania programu profilaktyki w poprzednim roku spotkały się ze stanowczym oporem środowisk konserwatywnych i błędami komunikacyjnymi ze strony rządzących. Opóźnienia we wprowadzaniu narzędzi wsparcia psychologicznego działają bezpośrednio na szkodę najmłodszych, a nieodpowiednie zarządzanie reformą było wielokrotnie krytykowane przez zarząd Związku Nauczycielstwa Polskiego.
– Uważam, że powinno się wprowadzać tego typu przedmioty w szkołach i od początku powinny one mieć status obowiązkowych. Sposób ich wprowadzenia w zeszłym roku był błędem, ponieważ temat rozegrano politycznie. W związku z tym, że trwała wokół niego polityczna awantura, skończyło się to dla przedmiotu tragicznie.
Rozwiń
Kryzys suicydalny a rola systemu edukacji
Kluczowym argumentem za wdrożeniem edukacji zdrowotnej są bezlitosne statystyki udostępniane cyklicznie przez Komendę Główną Policji. Tylko w 2023 roku w Polsce odnotowano aż 2139 udokumentowanych prób samobójczych wśród osób poniżej 19. roku życia. Zestawienia badawcze publikowane przez analityków z Fundacji GrowSpace dowodzą dodatkowo, że dziecięca opieka psychiatryczna jest w kraju skrajnie niewydolna, przez co to szkoła musi przejąć główny ciężar prewencyjny.
Braki w higienie cyfrowej i nieumiejętność radzenia sobie z agresją rówieśniczą w internecie kończą się tragediami, którym system szkolnictwa musi zapobiegać u podstaw. Konstrukcja przedmiotu opiera się właśnie na adresowaniu tych zagrożeń, co ze swojej naukowej i praktycznej strony potwierdza Artur Dziambor.
– Sam od lat prowadzę badania i zajęcia na temat tego, jak młodzi ludzie mają radzić sobie z hejtem – zarówno w sieci, jak i w życiu ogólnie. Stale obserwuję w statystykach rosnące wskaźniki dotyczące rejestrowanych stanów depresyjnych i prób samobójczych wśród młodzieży. To wszystko się ze sobą łączy. Edukacja zdrowotna jest obecna na wszystkich możliwych frontach, co wyraźnie widać w programie tego przedmiotu. Zwracam na to szczególną uwagę, ponieważ jestem bardzo blisko tych tematów.
Dokumentacja wdrożeniowa udostępniona przez Ministerstwo Edukacji Narodowej wskazuje, że podczas zajęć wykwalifikowana kadra wyposaży podopiecznych w niezbędne do funkcjonowania w społeczeństwie mechanizmy obronne. Program zajęć w obszarze zapobiegania kryzysom obejmuje między innymi:
wczesne rozpoznawanie fizycznych i psychicznych objawów depresji,
metody reagowania na cyberprzemoc oraz bezpieczne korzystanie z sieci,
techniki radzenia sobie z przewlekłym stresem i presją środowiskową,
budowanie zdrowych i empatycznych relacji międzyludzkich.
Systemowe wprowadzenie powyższych zagadnień na poziomie edukacji podstawowej to obecnie najskuteczniejsza droga do zahamowania lawinowego wzrostu zaburzeń lękowych u najmłodszych.
Krystyna Pawłowicz i Szymon Szynkowski vel Sęk przegrali procesy z Fundacją Otwarty Dialog. Mają przeprosić jej prezeskę
Czytaj dalej
„Przedsiębiorca nie będzie miał od czego odliczyć kosztów”. Ekonomista wieszczy dramatyczne skutki kontroli PIP u samozatrudnionych
Czytaj dalej
Eliminacja sporu i wyłączenie wątków światopoglądowych
Największym zarzewiem konfliktu politycznego w kwestii całego projektu były tematy powiązane bezpośrednio ze zdrowiem seksualnym. Aby zablokować torpedowanie nowej podstawy programowej przez opozycję i ostatecznie przepchnąć reformę, Barbara Nowacka wyłączyła najbardziej newralgiczny blok tematyczny z obowiązkowej struktury. Moduł ten ma od teraz status opcjonalny, kategorycznie wymagający pisemnej zgody rodziców.
Decyzja ta sprawiła, że trzon materiału skupiony na zdrowiu fizycznym, odżywianiu i zdrowiu psychicznym trafi bez prawnych blokad do wszystkich polskich szkół. Radykalne odcięcie edukacji od polityki to w ocenie dydaktyków jedyna racjonalna droga do wdrożenia programu. Wypracowany przez ministerstwo kompromis ocenia z zadowoleniem były parlamentarzysta.
– Nie powinno być w tej sprawie politycznych sporów. Potrzebna jest naprawdę chwila zadumy nad tym, jak wygląda stan polskiej szkoły, w jakiej sytuacji są młodzi ludzie oraz czego i gdzie tak naprawdę się uczą, bo to jest tutaj najważniejsze. Skupiono się jednak na jednym wątku, który zresztą – z tego, co czytałem – został wykluczony z puli obowiązkowej. Myślę więc, że ostatecznie dobrze się to skończyło.
Osiągnięcie porozumienia w kwestii zakresu edukacji zdrowotnej pozwala dyrekcjom placówek oświatowych na spokojne i logistyczne przygotowanie się do roku szkolnego 2025/2026. Nauczyciele zyskali czas na przejście dedykowanych kursów kwalifikacyjnych, a uczniowie gwarancję, że program będzie realnie koncentrował się na ratowaniu ich dobrostanu psychicznego, bez ponownego stawania się ofiarą sejmowej walki o partyjne strefy wpływów.
Źródło: Goniec.pl