Poinformowano o śmierci aktora. Fani kochali kultowe seriale z jego udziałem

Środowisko artystyczne żegna jedną ze swoich najbardziej barwnych postaci, która zmarła nagle w wieku 81 lat. Artysta, kochany zarówno przez bywalców teatrów narodowych, jak i widzów popularnych seriali kryminalnych, pozostawił po sobie ogromną lukę. Informację o jego odejściu przekazały najważniejsze instytucje kulturalne w kraju.

Od skromnej pantomimy na same szczyty
Telewizyjna twarz, którą pokochały miliony
Nagłe pożegnanie i wspomnienie o wielkim sercu
Od skromnej pantomimy na same szczyty
Zmarły artysta, Desmond Barrit, przeszedł niezwykłą drogę zawodową, która dla wielu stała się inspiracją. Swoją przygodę ze sceną zaczynał w walijskim Swansea, występując w radosnych, ludowych pantomimach jako komediowa „Dama”. Russell T Davies wspominał, że w 1983 roku aktor grał rolę Nurse Gladys Glucose, co czyniło jego późniejszy awans do Royal Shakespeare Company i Teatru Narodowego czymś niemal niemożliwym. 

Barrit udowodnił jednak swój geniusz, stając się jednym z najbardziej cenionych wykonawców ról szekspirowskich, takich jak Malvolio czy Spód. Za swoje występy na West Endzie, w tym pamiętną kreację Czarnoksiężnika w musicalu „Wicked”, otrzymał nominację do Nagrody Oliviera. Teatr Narodowy pożegnał go słowami: 

„Des wniósł swój genialny talent i wielkie serce do wszystkiego – od Szekspira po Sondheima”.

Telewizyjna twarz, którą pokochały miliony
Choć deski teatru były jego naturalnym domem, szeroka publiczność zapamięta go przede wszystkim z ekranów telewizorów. Barrit potrafił nadać niezwykły koloryt nawet epizodycznym rolom w tak znanych produkcjach jak „Morderstwa w Midsomer” czy medycznym dramacie „Holby City”. Jako Raymond Clandillon zaskarbił sobie sympatię fanów na całym świecie. 

Jednym z jego ostatnich występów był udział w serialu „It’s A Sin”. Russell T Davies nazwał zmarłego „gigantem, lwem i wielką radością”. Wspominając jego gościnny występ, Davies zaznaczył, że aktor „zagrał to z wielką pasją”, a o samym artyście napisał: 

„Będzie go bardzo brakować. Dobranoc, wielki człowieku”. 

National Theatre dodał, że Barrit „był fachowo zabawny” i potrafił wnieść blask do każdej, nawet najmniejszej roli, czyniąc ją niezapomnianą dla widzów.

Rozwiń

Kulisy wyjazdu Karola Nawrockiego do USA. Eksperta podała prawdziwy powód
Czytaj dalej

Andrzej Piaseczny pogrążony w żałobie. Nie żyje ikona
Czytaj dalej
Nagłe pożegnanie i wspomnienie o wielkim sercu
Informacja o nagłej śmierci aktora w jego domu w londyńskim Islington wstrząsnęła środowiskiem. Rodzina nie ujawniła bezpośredniej przyczyny zgonu, prosząc o uszanowanie prywatności, jednak fala hołdów w mediach społecznościowych pokazuje, jak ważną był postacią. Joseph Millson, który współpracował z nim przy kilku produkcjach, opisał go jako „żywą mieszankę człowieczeństwa i doskonałego aktora”.

W oficjalnym komunikacie Teatru Narodowego czytamy, że Barrit był „hojnym i radosnym człowiekiem”, który potrafił rozśmieszać do łez, ale też głęboko poruszać serca widzów. 

Bliscy i koledzy z branży zgodnie podkreślają, że świat brytyjskiej sztuki stracił nie tylko wybitnego rzemieślnika, ale przede wszystkim ciepłego i życzliwego mentora dla młodszych pokoleń. Desmond Barrit pozostawił po sobie dorobek, który na zawsze pozostanie częścią historii nowoczesnej kultury.