Przez 3 lata uczeń codziennie kradł bułkę z piekarni

Ion długo trzymał list w dłoniach, niezdolny się ruszyć. Potem wstał i wyszedł na zewnątrz, przed piekarnię. Na zewnątrz pachniało zimą, a płatki śniegu osiadały równo na zaparowanej szybie. Spojrzał na ulicę i uśmiechnął się gorzko, ale z pełną duszą.

— Patrz, mój chłopcze, nie zapomniałeś… — mruknął, patrząc w niebo.

Następnego dnia piekarz napisał krótki, ale szczery list w odpowiedzi: „Nie ukradłeś moich bułek, dziecko. Dałem ci je. Po prostu nie chciałem cię zawstydzić. Wiedz, że jestem z ciebie dumny”.

Włożył list do koperty i poszedł na pocztę. Kobieta za ladą spojrzała na niego ze zdziwieniem — rzadko widywała już ludzi wysyłających listy.

Kiedy wrócił do piekarni, włączył piec. Zapach pieczonego ciasta rozniósł się po okolicy niczym błogosławieństwo. Zostawił na ladzie tacę z ciepłymi bułeczkami, piękniejszymi niż kiedykolwiek.