Przebrany za kierowcę milioner podsłuchał, jak jego narzeczona mówi prawdę o nim

Gabriel poczuł ucisk w żołądku. Jej ręce drżały na kierownicy, ale nic nie powiedziała. Po prostu patrzyła przed siebie, a serce waliło jej jak młotem.

— No i co, zostawisz go po ślubie? — zapytała Ana.

— Może — odparła nonszalancko Irina. — Zostanę jeszcze rok, dwa. Potem… zobaczymy.

Gabriel zatrzymał się na światłach. Jego wzrok utkwił w lusterku wstecznym. Nonszalancko przypudrowała nos, nie zdając sobie sprawy, że mężczyzna, który jej słucha, to ten, którego zdradzi.

Bez słowa odprowadził ją do salonu. Kiedy wysiadła, powiedział do niej zimnym tonem:

— Pani Irina, czy przyjadę po panią za godzinę?

Skinęła głową, z udawanym uśmiechem i weszła do środka.

Gabriel zaparkował samochód w cieniu i stał tam, patrząc przed siebie pustym wzrokiem. Wszystkie chwile spędzone z nią odtwarzały mu się w głowie — romantyczne wieczory, deklaracje, uściski. Wszystko teraz wydawało się dobrze rozegranym kłamstwem.