Sterling kontynuował:
„Vanessa była córką, której nigdy nie miałem. Zaopiekowała się moimi ranami, tolerowała moje nastroje i zachowała moją godność w ostatnich dniach – podczas gdy mój własny syn patrzył na zegarek, czekając na moją śmierć. Wiem, że Curtis ceni pieniądze bardziej niż ludzi. I obawiam się, że kiedy mnie zabraknie, porzuci Vanessę, by cieszyć się moim majątkiem bez świadków swojego okrucieństwa”.
Twarz Curtisa zbladła. Otworzył usta, ale nie wydobył z siebie żadnego dźwięku.
„Dlatego” – przeczytał stanowczo Sterling – „jeśli w chwili mojej śmierci i odczytania tego testamentu Curtis pozostanie w związku małżeńskim z Vanessą, będzie z nią mieszkał i traktował ją z należnym jej szacunkiem, odziedziczy siedemdziesiąt pięć milionów dolarów. Jednakże…”
Sterling zrobił pauzę. Curtis wyraźnie się trząsł.
„Jeśli Curtis porzucił Vanessę, usunął ją z domu małżeńskiego lub wszczął postępowanie rozwodowe przed tym odczytaniem, potwierdza to moje obawy. W takim przypadku spadek Curtisa będzie ograniczony do funduszu powierniczego w wysokości dwóch tysięcy dolarów miesięcznie, przeznaczonego wyłącznie na podstawowe wydatki, bez dostępu do kapitału”.
W pokoju zapadła całkowita cisza.
„To niemożliwe!” krzyknął Curtis, zrywając się na równe nogi. „Jestem jego synem! Nie może tego zrobić!”
„Proszę zaczekać” – powiedział Sterling, unosząc rękę. „Jeszcze nie przeczytałem, gdzie są rozdysponowane pozostałe aktywa”.
Odwrócił się do mnie. Tym razem jego wyraz twarzy złagodniał, ukazując delikatny, pełen szacunku uśmiech.
„W przypadku, gdyby mój syn ujawnił swoją prawdziwą naturę i porzucił żonę, cały pozostały majątek – w tym rezydencja, inwestycje i siedemdziesiąt pięć milionów dolarów – zostanie w pełni i nieodwołalnie przekazany jedynej osobie, która okazała się tego godna: pani Vanessie”.
Pokój zdawał się przechylać. Moje dłonie zadrżały, gdy oparłem je o stół – nie ze strachu, a z niedowierzania.
Curtis stał jak sparaliżowany, wpatrując się we mnie, jakbym zmartwychwstał.