— Od ilu dni nie jadłeś, chłopcze? — zapytał dziwnie łagodnym głosem, który zaskoczył nawet jego samego.
Dziecko przestało jeść i podniosło wzrok. — Dwa… może trzy — wyszeptał.
Klara zamarła. Spodziewała się wybuchu, ostrej nagany, ale zamiast tego zobaczyła, jak pan Hărășteanu zdejmuje marynarkę i delikatnie kładzie ją chłopcu na ramionach.