Maria poczuła, jak krew w niej wrze.
Nie pomyślała. Weszła do pokoju.
„Proszę pani… dzieci płaczą” – powiedziała cicho, drżącym, ale stanowczym głosem.
Kobieta spojrzała w górę, zaskoczona, a potem zirytowana. „Co pani tu robi? Nie ma pani nic do roboty na dole?”
Maria podeszła do pierwszego łóżeczka. Twarz dziecka była mokra od łez i ciężko oddychało. Instynktownie je podniosła i przycisnęła do piersi, tak jak przed laty zrobiła to z Andreeą.