Dlaczego słowa żebraka sprawiły, że milioner stracił zainteresowanie

– Znajdziemy, Andrieju Michajłowiczu.

Podróż zajęła prawie godzinę. Miasto budziło się do życia, ulice zapełniały się samochodami, ludzie spieszyli się do swoich spraw. Andriej wyjrzał przez okno i pomyślał o tym, jak dziwne jest życie. Wczoraj pochował żonę, a dziś miał zamiar szukać córki, o której istnieniu nawet nie wiedział. A przynajmniej podejrzewał, gdzieś głęboko w środku, w tym ciemnym zakamarku naszego umysłu, gdzie skrywamy wszystko, o czym nie chcemy myśleć.

„Cicha Przystań” okazała się dwupiętrowym budynkiem z czasów stalinowskich, otoczonym zaniedbanym ogrodem. Łuszczący się tynk, zapadająca się weranda, zardzewiały płot – wszystko wskazywało na chroniczne niedofinansowanie. Andriej skrzywił się. Przekazał pieniądze na cele charytatywne, ale nigdy nie zadał sobie trudu, żeby dowiedzieć się, gdzie ostatecznie trafiły. Może powinien był?

W holu unosił się zapach wybielacza i gotowanej kapusty. Za ladą siedziała starsza kobieta w białym fartuchu, przeglądając magazyn. Na dźwięk kroków spojrzała w górę i zamrugała ze zdziwieniem: klienci w drogich garniturach byli tu ewidentnie rzadkością.

„Kogo chcesz?” zapytała ostrożnie.

„Zinaida Matwiejewna” – powiedział Andriej. „Mówiono mi, że tu mieszka”.

Kobieta zmarszczyła brwi i odłożyła czasopismo.

– A kim ty dla niej jesteś?

— Znajomy. Stary znajomy.

To było kłamstwo, ale Andriej powiedział je tak pewnie, że kobieta skinęła głową.

„Pokój dwunasty, drugie piętro. Tylko…” – zawahała się kobieta. „Ostatnio nie czuje się najlepiej. Lekarz powiedział, że nie zostało jej wiele czasu. Więc uważajcie na siebie”.

Andriej wspiął się po skrzypiących schodach. Korytarz na drugim piętrze był długi i ciemny, usiany rzędami identycznych drzwi. Pachniało w nim lekarstwami i starością. Zza niektórych drzwi ryczały telewizory, a zza innych cisza wydawała się jeszcze bardziej przerażająca.

Pokój 12. Andriej zatrzymał się przed drzwiami, zbierając odwagę. Co powie tej kobiecie? Czego w ogóle miał nadzieję się dowiedzieć? Może to wszystko były brednie starego żebraka, a córka naprawdę nie istniała?

Zapukał.

„Proszę wejść” – powiedział słaby głos.

Pokój był mały i schludny. Wąskie łóżko przy oknie, szafka nocna z lekarstwami, kilka krzeseł i stary telewizor na stoliku. Na ścianie wisiało kilka oprawionych zdjęć, wyblakłych od upływu czasu.

Starsza kobieta siedziała na łóżku, podparta poduszkami. Bardzo stara – Andriej przypuszczał, że ma co najmniej osiemdziesiąt pięć lat. Jej siwe włosy były związane w luźny kok, twarz pomarszczona, dłonie jak ptasie pazury. Ale jej oczy… jej oczy były żywe, bystre, uważne.

„Dzień dobry” – powiedział Andriej, zamykając za sobą drzwi. „Czy pani jest Zinaidą Matwiejewną?”

Staruszka patrzyła na niego badawczo przez dłuższą chwilę. Potem jej wąskie usta wykrzywiły się w coś na kształt uśmiechu.

„W końcu przyszedłeś” – powiedziała. „Wiedziałam, że przyjdziesz. Powiedziała, że ​​przyjdziesz”.

— Kim ona jest?

– Usiądź, Andrieju Michajłowiczu. To będzie długa rozmowa.

Zapadł się w krzesło, serce waliło mu jak młotem. Ta kobieta też znała jego imię. Więc to nie był przypadek, nie zbieg okoliczności.

„Skąd mnie znasz?” zapytał.

„Nie znam cię” – Zinaida Matwiejewna pokręciła głową. „Nigdy cię nie widziałam. Ale wiem o tobie wszystko. Mówiono mi”.

– Kto?

– Moja Nastienko. Moja córka.

Andriej poczuł, że robi mu się sucho w ustach.

„Nastia. Ta sama Nastia z lata ’96. Twoja córka”. Zawahał się. „Gdzie ona teraz jest?”

Twarz staruszki drżała. W jej oczach błyszczały łzy.

„W ziemi, moja droga. Minęło osiem lat, odkąd leżałem w ziemi. Rak. Podobnie jak twoja żona, zmarła na raka. Tylko Nastenka nie miała pieniędzy na odpowiednie leczenie. Trzy miesiące – to wszystko.”

Andriej zamknął oczy. A więc Nastia nie żyła. Kobieta, którą pamiętał jako młodą i piękną, o smutnych, szarych oczach – odeszła. I niczego się od niej nie dowie.

„Powiedziano mi… że ma córkę” – powiedział cicho. „Czy to prawda?”

Zinaida Matwiejewna nie odpowiedziała. Sięgnęła do szafki nocnej i wyciągnęła z szuflady stary album ze zdjęciami. Ręce jej drżały, ale ruchy były pewne: widać było, że często go otwiera.

– Patrzeć.

Podała mu otwartą stronę. Zdjęcie przedstawiało dziewczynkę w wieku około pięciu lat. Blondynka, o szarych oczach, z nieśmiałym uśmiechem. Andriej spojrzał na zdjęcie i poczuł, jak ogarnia go jednocześnie dziwne ciepło i lęk. Rozpoznał te rysy. Wysokie czoło, kształt oczu, kształt podbródka – to wszystko było jego. Jego własna twarz, tylko w dziecinnym, kobiecym wydaniu.

„Spójrz dalej” – powiedziała Zinaida Matwiejewna.

Przewrócił stronę. Więcej zdjęć: dorastająca dziewczynka, nastolatka, a potem młoda kobieta. Na ostatnich zdjęciach miała około dwudziestu lat: piękna młoda kobieta o poważnym spojrzeniu i upartej zmarszczce na ustach.

„Jak ona się nazywa?” zapytał Andriej, nie poznając własnego głosu.

— Taisiya. Taya. Nastenka chciała ją tak nazwać na cześć swojej babci, mojej matki.

Taisiya. Jego córka. Jego krew.

„Nastia…” Przełknął ślinę. „Czy Nastia wiedziała? Że to ja jestem ojcem?”

Zinaida Matwiejewna skinęła głową.

— Ona wiedziała. Ja zawsze wiedziałam. Nie była głupia, moja Nasieńko. Zrozumiała wszystko od razu, kiedy… no, kiedy to się stało. Chciała ci powiedzieć. Przyszła cię odwiedzić w pracy, zanim urodziłaś. Powiedzieli jej, że wyszłaś za mąż. Niedawno, a teraz chodzisz taka szczęśliwa. Spojrzała na ciebie z daleka i odeszła. Postanowiła tego nie psuć.

„O mój Boże!” wyszeptał Andriej.

„Nie, Panie!” – powiedziała szorstko staruszka. „Ty! Powinieneś był sam się domyślić. Wiedziałeś, co się stało tamtej nocy. Mogłeś sprawdzić. Mogłeś zapytać. Ale wygodniej było ci nie wiedzieć, prawda? Wygodniej było ci zapomnieć i iść dalej”.

Miała rację. Straszną, bezlitosną rację. Mógł znaleźć Nastię. Mógł się dowiedzieć. Ale nie chciał. Miał dwadzieścia trzy lata. Przed nim kariera, ambicje, plany. A gdzieś w pobliżu, ciężarna dziewczyna czekała na jakiś znak od niego. I go nie dostała.

„Nastya…” – wyjąkał. – „Ona mnie nienawidziła?”

Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!

REKLAMA