Legenda Szachtara Donieck, 87-krotny reprezentant Ukrainy Taras Stepanenko, przed meczem Lecha z tym klubem (czwartek, 18.45) analizuje dla nas szanse obu drużyn. – Nie mogę mówić o silnej polskiej lidze – słyszymy już w pierwszym zdaniu. A jednak jest też przewaga Kolejorza: UEFA nie pozwoliła Ukraińcom na grę w innym kraju niż Polska. Nasz rozmówca pochodzi z terenów okupowanych przez Rosję. – Ludzie boją się o tym mówić – odpowiada na pytanie o swoją rodzinną miejscowość.
Więcej ciekawych historii znajdziesz w Przeglądzie Sportowym Onet
Maciej Kaliszuk: Pana były klub Szachtar Donieck zmierzy się z Lechem Poznań w Lidze Konferencji. Jak się gra w piłkę podczas wojny?
Taras Stepanenko (były kapitan Szachtara Donieck): Ciężko, przede wszystkim cały czas się podróżuje. Nad Ukrainą nie latają samoloty, więc piłkarze spędzają wiele czasu w podróżach. Teraz przed meczem z Lechem Szachtar poleciał na krótkie zgrupowanie do Turcji. Poza tym wojna każdego dnia przynosi nowe informacje, co wydarzyło się w naszym kraju i to wpływa na stan emocjonalny piłkarzy.
Ukraińscy piłkarze mają przecież rodziny i przyjaciół, o których ciągle muszą się martwić. To profesjonaliści i wykonują swoją pracę. Mają kontrakty i muszą robić to dla siebie i swoich rodzin. Reprezentują też Ukrainę na arenie międzynarodowej.
Przeżył pan szczególnie niebezpieczne chwile podczas tej wojny?
Zawsze jest strach. Cały czas boisz się, że padniesz ofiarą ostrzału. Rosjanie codziennie atakują Ukrainę. W każdej minucie naszego życia grozi nam niebezpieczeństwo.
Pana bliscy są bezpieczni?
Moja rodzina mieszka w Hiszpanii. Żona z dziećmi wyjechali tam, jak tylko zaczęła się wojna. Są bezpieczni. Rodzice zostali w kraju, mieszkają w Kijowie.
Pochodzi pan z miejscowości Wełyka Nowosiłka, która jest okupowana przez Rosjan. Czy dalej mieszkają tam inni członkowie pana rodziny?
To prawda, niestety moje rodzinne miasto znalazło się pod okupacją. Na tamtejszym cmentarzu pochowanych jest moich dwóch dziadków i babcia, a ja nie mogę tam pojechać i nie wiem, kiedy będę mógł. Wszyscy członkowie mojej rodziny wyjechali jednak z miasta i żyją w części kraju kontrolowanej przez Ukrainę. Zostali tam jednak przyjaciele mojej mamy i babci.
Ciężko się im żyje, były tam działania wojenne. Wiele domów, szkół i sklepów zostało zniszczonych. Brakowało światła i wody. Ale nie wiem dokładnie, jak teraz wygląda tamtejsza rzeczywistość. Ludzie boją się o tym mówić i próbują żyć swoim życiem na tyle, na ile mogą.
Taras Stepanenko: Szachtar jest faworytem
Jak ocenia pan szanse Szachtara z Lechem?
Nie mogę mówić o silnej polskiej lidze, ale drużyna zaszła do takiego etapu rozgrywek, że to groźny rywal. Z drugiej strony Szachtar ma większe doświadczenie w europejskich pucharach i droższych piłkarzy.
Jest więc faworytem, ale szanse obu drużyn oceniam na 50 proc.
Szachtar już w tym sezonie przegrał z polską drużyną w Lidze Konferencji, z Legią Warszawa w Krakowie. Teraz ma większe szanse?
Szachtar stracił wtedy gola w ostatnich sekundach meczu. Nie można powiedzieć, że porażka wyniknęła z przebiegu gry. Wtedy nowy trener [Arda Turan] dopiero zaczynał pracę [w rzeczywistości przejął zespół już cztery i pół miesiąca wcześniej]. Od tej pory piłkarze mieli okazję lepiej się poznać i zintegrować się ze sobą.
Zobacz także: Ukrainiec nazwał Polaków bydłem. Reakcja nadeszła tydzień później
Co Szachtar może osiągnąć w Lidze Konferencji?
Wydaje mi się, że wszystkie drużyny, które dalej grają, stawiają sobie za cel wygrać te rozgrywki. Dla części z nich to w pełni realne.
Lech będzie miał przewagę z faktu, że oba mecze zostaną rozegrane w Polsce?
Oczywiście, w obu meczach trybuny będą wspierać polski zespół. Lech gra w swoim kraju, i u siebie, i na wyjeździe. Będą to w gruncie rzeczy dwa spotkania na własnym stadionie. Szachtar jednak zdążył się do tego przyzwyczaić, bo praktycznie wszystkie mecze rozgrywa na wyjeździe. Dlatego dla drużyny Arda Turana to już nie jest tak duży problem.
Ale jednak Szachtar chciał przenieść mecz rewanżowy do Turcji.
Szachtar zna Turcję i lubi do niej jeździć, ma tureckiego trenera Ardę Turana. Tam miałby większe wsparcie. Chciał przenieść mecz, ale UEFA się nie zgodziła.
Zobacz także: Ukraińcy nie chcą grać w Polsce. Jednoznaczne słowa po losowaniu
Pan grał ostatnio w Turcji w Eyupsporze, ale szybko wrócił pan do ligi ukraińskiej, podpisując kontrakt z Kołosem Kowaliwka. Nie chciał pan zostać za granicą?
Miałem kontrakt do lipca, ale klub przestał wypełniać swoje zobowiązania i niestety musiałem rozwiązać umowę. To stało się w trakcie sezonu, gdy nie miałem już możliwości znaleźć zespołu za granicą. Pojawiła się propozycja z Ukrainy i dlatego postanowiłem wrócić. To dobry klub położony niedaleko od Kijowa.
Czytałem wywiad, w którym narzekał pan, że Turcy nie mają pojęcia o sytuacji w pana ojczyźnie. Naprawdę panuje tam taka niewiedza w tym temacie?
Tak, w Turcji ludzie pytali mnie, czy u nas trwa jeszcze wojna. Ukraina leży po drugiej stronie morza, a oni nic nie wiedzą, co tam się dzieje. Z kim bym nie rozmawiał, to ludzie nie rozumieją, że Rosjanie codziennie nas atakują, by utrudnić nam życie. Byłem tym niemile zaskoczony.
Taras Stepanenko o możliwym meczu Polski z Ukrainą
Rywalizacja Lecha z Szachtarem to niejedyna możliwa konfrontacja polsko-ukraińska w najbliższym czasie. Niebawem Polska może zagrać z Ukrainą w barażach o awans do mundialu. Kto będzie faworytem, jeśli dojdzie do tego starcia?
Wszystkie cztery zespoły, które awansowały do półfinałów barażów, są mniej więcej na takim samym poziomie. Szwedzi mają jednak problemy, kontuzjowani są liderzy ich kadry. Albania była u nas w grupie, to średnia, waleczna drużyna. Z Polską także nie byłoby łatwo, to silny zespół, a wielu polskich zawodników występuje w mocnych europejskich drużynach. Będę kibicować oczywiście Ukrainie i wierzę, że pojedziemy na mistrzostwa świata.
Zobacz także: Jeszcze jeden! Ogromne kłopoty reprezentacji Polski przed barażami o MŚ 2026
Ale z kim lepiej zagrać w finale barażów z ukraińskiego punktu widzenia, z Polską czy Albanią?
Nie mogę odpowiedzieć wprost, z kim lepiej byłoby zagrać. Przede wszystkim sami musimy najpierw wygrać ze Szwedami. Uważam jednak, że mecz Ukraina — Polska byłby ciekawy i stanowiłby możliwość podziękowania Polakom za wsparcie dla nas podczas wojny.
Wierzy pan w ogóle w w miarę szybki koniec wojny?
Do 2014 r. mieszkałem w Doniecku, gdy Rosja zajęła to miasto i Ługańsk. Od tej pory minęło już 12 lat. Oczywiście chcemy, by Ukraina wygrała i by nastąpił pokój, ale jestem realistą i wiem, że końca wojny nie możemy przewidzieć.