Staruszek nawet nie drgnął. Jego twarz pozostała spokojna.
„Przepraszam, chłopaki, nie zorientowałem się od razu, kim jesteście. Wejdźcie do środka. Naleję wam herbaty. Sam poszukam dokumentów domu.”
Mężczyźni wymienili spojrzenia. W ich oczach błysnęła satysfakcja. Uznali, że staruszek się zepsuł.
Weszli do środka. Bandyci jednak nie mieli pojęcia, co ich czeka w tym domu ani jak zakończy się ich wizyta. 😱😲
Trzech mężczyzn weszło do domu, już nie tak bezczelni jak poprzednio, ale wciąż z udawaną pewnością siebie. Rozejrzeli się, wymienili spojrzenia, starając się zachować bezczelną postawę. Pomyśleli, że staruszek po prostu gra na zwłokę.
Starszy mężczyzna spokojnie zamknął drzwi od środka i przekręcił klucz. Zamek kliknął. Dźwięk był zbyt głośny w ciszy.
„Proszę”, skinął głową w stronę sofy. „Usiądźcie”.
Wymienili spojrzenia, ale usiedli. Jeden rozsiadł się, jakby był właścicielem, drugi usiadł bliżej wyjścia, a trzeci wpatrywał się w staruszka.
Staruszek powoli podszedł do drzwi, ponownie sprawdził zamek i odwrócił się do nich.
„Aha… Porozmawiajmy na osobności, za kulisami”.
Usiadł naprzeciwko nich. Wyprostował plecy, a wzrok miał ciężki.
„Poznajmy się jeszcze raz. Oczywiście mnie nie znacie. Jestem za stary, żeby się popisywać. Ale wasi ojcowie na pewno mnie pamiętają”.
W pomieszczeniu zapadła cisza.
„Byłem kiedyś szefem mafii. Pilnowałem sąsiedztwa. Odsiedziałem kilka wyroków. I to nie za drobne przewinienia. Ale za poważne”.
Jeden z chłopaków spróbował się uśmiechnąć:
„Dziadku, próbujesz nas straszyć bajkami?”
Staruszek nawet nie podniósł głosu.
„Posłuchaj mnie uważnie. Przyszedłeś do mnie z groźbami. Do mojego domu. Bez pytania. Nie rozumiejąc, w co się pakujesz. To twój pierwszy błąd”.
Lekko pochylił się do przodu.
„Po drugie, uznałeś, że jestem słaby. Że bycie starym oznacza bezradność”.
KONTYNUUJ CZYTANIE NA NASTĘPNEJ STRONIE 🥰💕
←PoprzedniNastępny→