Kiedy dotarła do rodzinnego miasta, powitało ją zimne, ostre powietrze. W sali szpitalnej Anna-Maria czekała na nią z ciepłym, choć zmęczonym uśmiechem. Jej drobne dłonie drżały lekko, a oczy, niegdyś pełne blasku, teraz miały w sobie cień zmęczenia.
— Przyjechałaś, kochanie — szepnęła matka, ściskając jej dłoń.
— Oczywiście, mamo. Jak mogłabym nie przyjechać? — odparła Sofia, ukrywając łzy.
Następne dni płynęły powoli, w …
👇 👇 👇 👇 👇