Proces Arthura Greisera był punktem zwrotnym w historii polskiego wymiaru sprawiedliwości. W starania o uratowanie jego życia zaangażował się zaś sam papież.
Zbrodnie popełnione przez Arthura Greisera nie mogą budzić żadnych wątpliwości. 26 października 1939 roku mianowany został namiestnikiem Kraju Warty, a w kontekście działań na rzecz rozwiązania kwestii rasowej na jego terenie tak Hitler, jak i Himmler dawali mu wolną rękę. Sam Greiser okazał się na tym polu niezwykle gorliwym nazistą. Do swoich działań angażował Einsatzgruppen. Inicjował czystki etniczne, które obejmowały również masowe przesiedlenia ludności do Generalnego Gubernatorstwa. Tworzył getta dla ludności żydowskiej. Opowiadał się również za agresywną polityką germanizacji Polaków.
Arthur Greiser próbował jednak uciec przed sprawiedliwością. Zarządziwszy ewakuację ludności cywilnej, sam opuścił Poznań 20 stycznia 1945 roku. Skierował się najpierw do Frankfurtu nad Odrą, by potem obrać kierunek na Berlin. Później nadal kluczył. W maju dotarł do Krimm w Austrii – miasteczka położonego niedaleko Salzburga. Tam właśnie rozpoznała go Maria Michalak, z domu Kinastowska, z Ostrzeszowa. Pamiętała go z wcześniejszych płomiennych wystąpień w jej rodzinnych stronach. I powiadomiła amerykańskich żołnierzy.
fot.NAC / domena publiczna Inicjował czystki etniczne, które obejmowały również masowe przesiedlenia ludności do Generalnego Gubernatorstwa