Kto nie rozpoznał od razu tej kultowej, okrągłej, niebieskiej puszki ukrytej w łazience lub na dnie szuflady? Niebieski krem Nivea łączy pokolenia: kojący, prosty, niemal nostalgiczny. Ale wraz ze zmianami skóry – zwłaszcza z wiekiem – często pojawia się pytanie: czy nadal nadaje się do skóry dojrzałej? Dermatolog zgodził się bez ogródek wyjaśnić jego formułę.
Kultowy krem… ale skóra, która się zmienia

W wieku 20 lat skóra jest naturalnie bardziej elastyczna, sprężysta i bogatsza w lipidy. Po 45. lub 50. roku życia sytuacja się zmienia: naskórek staje się cieńszy, bardziej suchy, a czasem bardziej reaktywny. Potrzeby skóry nie są już takie same, a produkt, który kiedyś był odpowiedni, może stać się mniej odpowiedni do codziennego stosowania.
Właśnie o tym przypomina nam dr Martine L., dermatolog szpitalna z ponad 30-letnim stażem:
„Niebieski krem pozostaje łatwo dostępnym i użytecznym produktem, ale należy go stosować rozważnie, zwłaszcza w przypadku skóry osłabionej wiekiem”.
Co tak naprawdę zawiera niebieski krem

Siła – i jednocześnie ograniczenie – tego kremu tkwi w jego bardzo prostej formule. Opiera się on głównie na olejach okluzyjnych, takich jak wazelina czy parafina. Ich rolą nie jest transformacja skóry, lecz tworzenie na jej powierzchni filmu ochronnego.
W praktyce oznacza to, że pomagają one ograniczyć utratę wody i chronić skórę przed zimnem, wiatrem i innymi czynnikami zewnętrznymi. Na bardzo suchej skórze, zwłaszcza zimą, ten efekt „tarczy” może być szczególnie kojący.
Jednak w przeciwieństwie do nowszych produktów do pielęgnacji skóry, krem ten nie zawiera ukierunkowanych składników aktywnych, takich jak przeciwutleniacze, substancje wygładzające ani składniki specjalnie opracowane z myślą o walce ze starzeniem się skóry.