Tyfus na froncie wschodnim

Zimą 1942 roku nad jeziorem Ilmen największym zagrożeniem nie był mróz ani rosyjska artyleria, lecz tyfus plamisty. W szpitalach polowych czarne kończyny brano za odmrożenia, dopóki badania nie ujawniły epidemii, która rozprzestrzeniała się szybciej niż jakakolwiek ofensywa.

Fragment tekstu pochodzi z książki Hansa Killiana Chirurg na wojnie. Zapiski z piekła frontu wschodniego (Znak Horyzont, Kraków 2026).

Gorączka gnilna

Nie mogę zasnąć, czytam więc artykuł dotyczący zarazy w historii wojen. Nasz higienista konsultant, profesor Hagen, napisał go do wielkiego podręcznika bakteriologii i był łaskaw mi przesłać. Cóż za znakomita monografia!

Autor przedstawia dzieje tyfusu plamistego – „gorączki gnilnej”. Choroba jak hiena grasuje na tyłach walczących wojsk, podobnie do dżumy, cholery, duru brzusznego i syfilisu. Hagen pisze, że choroba nazywana „gorączką plamistą” była znana już w starożytności, ale dopiero pod koniec XV wieku rozprzestrzeniła się z Hiszpanii i Portugalii na cały świat. W owym czasie Ferdynand II, dumny król Aragonii, oblegał od wielu lat stolicę królestwa Maurów, Grenadę.

Według przekazów do roku 1489 jego wojska straciły czternaście tysięcy żołnierzy z powodu dziwnej zarazy, zwanej tabardilla lub pintas, gdy tymczasem w samych walkach poległo tylko trzy tysiące żołnierzy, a więc ponad czterokrotnie mniej. Zaraza szerzyła się z zastraszającą szybkością. Z bardzo dokładnej relacji lekarza Francisco Bravo dowiadujemy się, że zaraza tabardilla po roku 1500 została zawleczona do Meksyku.

Za pośrednictwem Hiszpanów z oddziału Cortésa Indianie zetknęli się z ospą prawdziwą i tyfusem plamistym, które zebrały wśród nich straszne żniwo. Liczbę zmarłych szacuje się na trzy miliony, co na owe czasy jest wielkością wręcz niewyobrażalną. W tym samym czasie tyfus plamisty zawleczono z Hiszpanii również do północnych Włoch. Stamtąd przedostał się do Europy północnej, gdzie pochłonął tysiące ofiar. W 1552 roku, kiedy Fernando Alvarez, słynny książę Alba, dowódca wojsk Karola V, oblegał twierdzę Metz bronioną przez żołnierzy francuskich pod dowództwem Franciszka Lotaryńskiego, księcia de Guise, wybuchła wielka epidemia tyfusu plamistego. Pochłonęła ona tak wiele ofiar, że Hiszpanie zrezygnowali z dalszego oblężenia i zdobycia Metzu. Stara twierdza pozostała w rękach Francuzów.

Z rosnącym zaciekawieniem śledzę morderczy szlak tyfusu plamistego w historii bitew i oblężeń, i wojen. Zaraza, ta choroba głodu i nędzy, stała się nieodstępną towarzyszką żołnierzy. Zdziesiątkowała zarówno oddziały Fryderyka Wielkiego w czasie wojny siedmioletniej, jak i wojska Napoleona. Wielka Armia poniosła ogromne straty wskutek duru brzusznego i tyfusu plamistego.

W szpitalach wileńskich w 1813 roku musiały panować straszliwe warunki. Większość rannych i chorych pozbawiona była opieki i jedzenia; żołnierze umierali z głodu albo na zarazę. Niedobitki Wielkiej Armii zaniosły tyfus plamisty do Niemiec. Zachorował również Larrey, który musiał pozostać w Wilnie. Siostry z tamtejszego klasztoru pielęgnowały go z poświęceniem, dzięki czemu wrócił do zdrowia.

fot.Adolph Northen / domena publiczna Powrót Napoleona z Moskwy, Adolph Northen

Leave a Comment