Nie było litości. Jak Niemcy zabijali pacjentów szpitala psychiatrycznego w Kobierzynie

Pielęgniarka Janina Sroka, która przepracowała w Szpitalu Psychiatrycznym w Kobierzynie ponad pół wieku, opowiada o niemieckiej okupacji, głodzie, fikcyjnej „ewakuacji” i mordowaniu pacjentów w czerwcu 1942 roku. Jej wspomnienia — zapisane przez Krystynę Rożnowską — odsłaniają jedną z najmniej znanych zbrodni II wojny światowej: eksterminację chorych psychicznie, dokonującą się w ciszy szpitalnych korytarzy.

Tekst jest fragmentem książki Krystyny Rożnowskiej Można oszaleć. Opowieść o szpitalu psychiatrycznym w Kobierzynie, Wydawnictwo Mando , 2026

Wojska niemieckie weszły do szpitala 6 września 1939 roku. Nim Niemcy przejęli zakład, dyrektor Władysław Stryjeński wyjechał z synem do Szwajcarii. Pierwszym dyrektorem ustanowionym przez Niemców został kupiec Arnold Zweck; w październiku 1940 roku zastąpił go Aleksander Kroll. Z początkiem wojny w lecznicy było blisko tysiąc chorych. Personel i pacjenci opuszczali szpital. Spośród zatrudnionych tu lekarzy pozostała doktor Wera Morawska, na której polecenie oddziały zostały otwarte. Z czasem część personelu i chorych wróciła. Niemcy pozwolili odejść zakonnicom, ale siostry zdecydowały się pozostać z pacjentami. Kaplicę szpitalną zamieniono na magazyn.

W maju 1942 roku zakład przeznaczono na obóz dla młodzieży niemieckiej z Hitlerjugend, wybudowano dla niej baraki. Od września 1939 do czerwca 1942 roku w kobierzyńskim szpitalu z powodu głodu i wyniszczenia zmarło około stu osób. 23 czerwca 1942 roku pięciuset trzydziestu pięciu chorych wywieziono do Oświęcimia, a trzydziestu pacjentów będących w ciężkim stanie zabito na miejscu. Ośrodek zamieniono wówczas na szpital SS, a pozostały personel wysiedlono do pobliskich wsi. W marcu 1945 roku lecznicę zajęły wojska rosyjskie i przeznaczyły dla swoich rannych. Po wojnie szpital zwrócono pacjentom, dla których go wybudowano – oficjalne otwarcie Szpitala dla Nerwowo i Psychicznie Chorych nastąpiło 1 czerwca 1946 roku.

– Tu zastała mnie wojna – mówi pani Janina Sroka, stojąc w korytarzu pawilonu oddziału V B. Pacjentki przyglądają się nam z zaciekawieniem, podchodzą drobnym, posuwistym kroczkiem, w ich zmienionych chorobą twarzach bez mimiki i w niespokojnych oczach czają się resztki niewygaszonego pigułkami lęku. Przez otwarte drzwi widać leżącą w sali chorą, któraś z pacjentek szepce mi do ucha, że tamta wyskoczyła oknem z siódmego piętra i złamała kręgosłup. W pobliżu niej siedzi młoda, tęga dziewczyna – spuściła głowę i nienaturalnymi dla rodzaju ludzkiego odgłosami przypomina o swoim istnieniu. Kilka pacjentek snuje się po sali, pozostałe słuchają naszej rozmowy. Pani Janina najwidoczniej przywykła do tych przytłoczonych chorobą postaci i ich nieobecnego wzroku.

fot.Archiwum szpitala w Kobierzynie Budynek dawnej administracji

Leave a Comment