Wąski przesmyk koryncki od tysięcy lat stanowił wyzwanie dla żeglarzy. Dziś przecina go Kanał Koryncki, ale na długo przed jego budową starożytni Grecy znaleźli własny sposób na „przenoszenie morza przez ląd”. Tak powstał diolkos – niezwykła kamienna droga, po której statki przeciągano niczym po starożytnej autostradzie.
Kanału Korynckiego – przydatny, ale niełatwy do żeglugi
Dla wszystkich obeznanych z geografią Grecji oraz historią żeglugi istnienie Kanału Korynckiego jest dziś czymś oczywistym. Przecina on w dość wąskim miejscu ląd, de facto czyniąc z Półwyspu Peloponeskiego wyspę. Przesmyk ten nosi nazwę „isthmus”, czyli szyja.
Sam kanał ma wysokość od 79 do 90 metrów, szerokość około 21 metrów oraz długość 6,4 kilometra. Ciekawostką konstrukcyjną jest to, że wybudowano go po prostu na poziomie morza, bez zastosowania śluz.
Bywa to źródłem specyficznych problemów. Pływy po obu stronach kanału są różne, co sprawia, że przepłynięcie przez niego nie zawsze jest łatwe. W samym kanale mogą powstawać silne prądy pływowe, utrudniające żeglugę.
Obecnie Kanał Koryncki wykorzystywany jest głównie przez mniejsze jednostki, w tym turystyczne. W przypadku przepływu większych statków przydatny okazuje się holownik. Niewielu zapewne zdaje sobie jednak sprawę, jak dawno zaczęto w ogóle myśleć o tym, by tę właśnie drogę mogły pokonywać statki.
Przeczytaj także: Ile wina pili starożytni?