Bolszewickie domino śmierci, czyli jak ginęli „wrogowie” Stalina?

Śmierć w Związku Radzieckim lat 30. rzadko była dziełem przypadku. Za każdym „nieszczęśliwym wypadkiem”, wyrokiem sądu czy nagłym zaginięciem stał ten sam mechanizm władzy, system terroru, który Stalin uczynił fundamentem swojego państwa.

Jeszcze w 1934 roku nazwisko Siergieja Kirowa wymieniane było wśród potencjalnych następców Stalina. Kiedy pewnego dnia mu to zaproponowano, ten, chory wtedy na grypę, postanowił opowiedzieć o wszystkim dyktatorowi. Zaprzeczył, jakoby miał ambicje „wygryzienia” go ze stanowiska, oraz ujawnił spiskowców. Stalin miał rzec: – Nigdy ci tego nie zapomnę. Ale ziarno niepewności zostało zasiane. Do tego podczas wyborów członków Komitetu Centralnego w trakcie zjazdu Kirow otrzymał więcej głosów niż Stalin. Tego już było za wiele.

Przywódca ZSRR postanowił pozbyć się Kirowa z Leningradu. Zaoferował mu funkcję jednego z czterech sekretarzy, ten jednak stanowczo odmówił. Stalin ustąpił. Ostatecznie konkurent został trzecim sekretarzem – ale przebywał nadal w Leningradzie. Na swoje nieszczęście Kirow nie był „fanem” kultu Stalina. Zdarzyło mu się napisać do niego per „towarzysz” zamiast po prostu „Koba”. Żartował z dyktatora, parodiując jego akcent. Posiadał nawet papierośnicę otwierającą się po naciśnięciu cokolwiek przydługiego nosa Stalina.

fot.domena publiczna Kirow i Stalin podczas wspólnych wakacji w 1934 roku

Leave a Comment