June 17, 2026
Reklama

Cień w Lustrze: Sekret Lucii

Reklama
Javier poczuł chłód. Jeśli Elena zginęła tydzień temu… to kto rano podał mu kawę i ucałował go w policzek przed wyjściem do pracy?
II. Powrót do cienia
Javier wybiegł z rezydencji, nie dbając o podpisanie odbioru. Wsiadł na motocykl i gnał przez ulice Meksyku, ignorując czerwone światła. Musiał wiedzieć. Musiał zobaczyć.
Wpadł do ich małego mieszkania na przedmieściach. Zapach waniliowych świec, który zawsze go uspokajał, teraz wydawał się duszący.
— Lucía! — krzyknął.
Z sypialni wyszła kobieta. Miała na sobie ten sam domowy dres, który kupił jej na rocznicę. Wyglądała dokładnie tak, jak na portrecie w rezydencji. Dokładnie tak, jak Elena.
— Javier? Dlaczego tak wcześnie? Coś się stało? — zapytała z troską.
Javier cofnął się pod ścianę.
— Byłem w rezydencji Don Armando. Widziałem portret Eleny. Widziałem akt zgonu. Kim jesteś?
Kobieta zamarła. Jej twarz straciła wszelki wyraz, jakby opadła z niej maska budowana przez lata. Usiadła powoli przy stole.
— Elena była moją siostrą bliźniaczką — zaczęła cicho. — Ale ojciec o mnie nie wiedział. Moja matka uciekła od niego, gdy była w ciąży, zabierając tylko mnie. Elena została z nim, w złocie i luksusie. Ja dorastałam w nędzy.
Javier czuł, że zaraz oszaleje.
— Więc ty… ty nie jesteś Lucią?
— Jestem Lucía. Ale Elena odnalazła mnie rok temu. Była chora, Javier. Nie na ciele, ale na duszy. Nienawidziła swojego życia w rezydencji, nienawidziła presji ojca. Umówiłyśmy się. Czasami zamieniałyśmy się miejscami. Ona przychodziła tutaj, by poczuć prostą miłość, której ty jej dostarczałeś. Ja szłam tam, by brać pieniądze, które pozwalały nam przeżyć.

Reklama
Reklama
Reklama
Udostępnij na Facebooku
Reklama