Aleksander długo milczał. W korytarzu panowała taka cisza,


— Zachowałam jedną rzecz — powiedziała i drżącymi palcami wyjęła z kieszeni stary, wytarty medalion. — Dał mi go na pożegnanie. Powiedział: „Jeśli kiedyś spotkasz mojego brata — oddaj mu to”. Aleksander znieruchomiał. Medalion był znajomy. Zbyt znajomy. — To… — głos mu się załamał. — Mama podarowała go Mateuszowi w dniu jego czwartych urodzin. Ostrożnie wziął medalion do ręki i w tej samej chwili wszelkie wątpliwości rozsypały się jak pył. To nie był już tylko ślad przeszłości — to była prawda.