Zięć zaproponował, żebym przeniosła się do domu opieki – “bo tam będą się panią lepiej zajmować”. Czekałam, aż córka się odezwie, zaprotestuje, powie coś

Nie powiedziałam jej, że wybaczyłam. Bo nie wiem, czy wybaczyłam. Ale nalałam jej drugą herbatę. I opowiedziałam, jak wnuczka Paulinka napisała do mnie list z rysunkiem babci na tle bloku. Babcia miała na rysunku trzy piętra pod nogami i koronę na głowie.

Może Paulinka rozumie więcej niż dorośli.

Nadal mieszkam na trzecim piętrze. Kupiłam nowe kapcie – na rozmiar. Założyłam matę antypoślizgową w łazience. I codziennie wchodzę po schodach, licząc stopnie. Czterdzieści osiem. Dokładnie tyle samo co wczoraj i tyle samo co jutro.

Folder „Złota Jesień” podłożyłam pod nierówną nogę od szafki w przedpokoju. Idealnie pasował.