Potem były drobne rzeczy. Marzena wspomniała przy kawie, że koleżanka z pracy umieściła matkę w takim „wspaniałym ośrodku pod Mrągowem” i że matka jest „taka zadowolona, bo ma towarzystwo”.
Zięć zaproponował, żebym przeniosła się do domu opieki – “bo tam będą się panią lepiej zajmować”. Czekałam, aż córka się odezwie, zaprotestuje, powie coś
