O drugiej w nocy świat powinien być cichy.
Mój klimatyzator klikał w ciemności, mundur wisiał na krześle, idealnie wyprasowany na poranny apel. Służyłam jako medyk w Marynarce Wojennej i po raz pierwszy od dawna czułam się bezpiecznie. Mieszkanie znajdowało się tuż przy bazie. Teren zamknięty. Kamery. Kontrola przepustek.
Myślałam, że przeszłość została daleko.
Pierwsze uderzenia w drzwi zabrzmiały tak, jakby ktoś nie chciał zapukać — lecz je wyłamać. Usiadłam na łóżku, serce waliło jak podczas alarmu bojowego. Drugie uderzenie. Klamka gwałtownie się poruszyła.
— Emily! — głos, który rozpoznałam natychmiast.
Richard.
Mój ojczym.
Następny→